sobota, 30 maja 2009

wszyscy mają sesje, mam i ja

Jest kilka rodzajów sesji. Fotograficzna. Studencka. Terapeutyczna. RPG. Jam Session. Tabletki z kofeiną, na koncentrację, wspomagające proces uczenia - 'Sesja'.  Jeszcze jakieś?

Przetarte spodnie, podkoszulek, za duża bluza, brak makijażu - bo akurat do tej sesji nie muszę dobrze wyglądać. Bo to ten najgorszy, nieprzyjemny rodzaj sesji - na studiach. Ale też się staram, tylko inaczej. Bo to już ostatnia sesja, przynajmniej na tej uczelni.
Nocne/poranne dyskusje. Kiedy kładłam się spać, było już jasno... 
Ostanio w czasie deszczu, ulewy mam ochotę na spacer. Po prostu iść, uśmiechać się, nawet milczeć, ale moknąć. Ale z kimś. Bo samej nie jest tak... tak... miło, nierzeczywiście. Tak, zdecydowanie najlepiej moknie się z kimś. 

Coś mnie trafi... i wszyscy będziemy mieli spokój conajmniej w jedenj kwestii. 

sobota, 23 maja 2009

zielona


I było chodzenie po drzewach, bańki mydlane, zielona trawa, stokrotki - cudowna beztroska. Uwielbiam deszcz. Tylko wiatr nie dawał spokoju.

spódnica - india shop 
tunika - sh

piątek, 15 maja 2009

bez ładu

I po (środowej)sesji w stylu lat 20tych. Nie napracowałam się dużo, tak to jest, kiedy "szefem" jest znajomy. Wielofunkcyjna asystentka, ale świat się beze mnie nie zawali i da sobie radę. Czekam na efekty naszej pracy. Dużo kofeiny. Nawet na drugi dzień miałam wrażenie, że palce pachną mi goździkowymi Diarumami. Podejście do diety numer któryś-tam. Ciekawe ile tym razem wytrzymam. Ale po dniu spędzonym z tymi fotomodelkami, stwierdziłam, że muszę jeść mniej...

Tak właściwie nie wiem po co to wszystko...
Zbyt naiwna. Zbyt otwarta. Zbyt oderwana od rzeczywistości.

Bo cenię ludzi z pasją:
http://bubblefactory.blox.pl/html

http://aifowy.blox.pl/html

czwartek, 7 maja 2009

czasami

Bo czasami najzywczajeniej w świecie nic mnie nie obchodzi, jest mi wszystko jedno
i jestem najpaskudniejszą egoistką, która wyłącza telefon i nie odpisuje na smsy.
Bo nic mi się nie chce i nie mam ochoty rozmawiać z nikim, bo nawet nie mam pomysłów, co mówić ludziom.
Bo nie mam energii.
Bo czasami po prostu nie chce mi się wyglądać ładnie, zakładać soczewek, stroić się ani nigdzie wychodzić, nawet do przyjaciółki.
Bo czasami potrzebuję obejrzeć tylko Dr House'a i nic więcej. Po czym staję się jeszcze bardziej cyniczna i złośliwa. I mam dość ratowania "świata". Tak, jestem podła, wstrętna, paskudna, niewdzięczna i zła.
Tak, marudzę. Jak mi strasznie nie przykro.

środa, 6 maja 2009

play

Dawno nie czułam tego stanu, tęskniłam za nim. Catch me if you can! Mogę (praktycznie) wszystko. I to mi odpowiada.
Manipulacja obustronna. Piękna gra. Tylko trzeba zachować świadomość. Bo manipulować to ja, a nie mnie.
To był dobry dzień. Bo lubię spacery w deszczu. Bo lubię też konwalie. Bo Moje Stado. Bo studio już obejrzane. Bo jego sympatyczna właścicielka ma pięknego, kremowego, przyjacielskiego golden retrivera i beagle'a.
A sesja się uda - tak postanowiłam. Nie zaplanowałam, tylko zadecydowałam, że będzie tak wspaniała jak chcemy. Nie może być inaczej.
Afromental - I've got what you need (wersja czarno-biała, z bongosami. Nie linki, nie chca mi się wstawiać). Biodra same chodzą w rytm bębnów.
Lubię zaczynać zdania od: "bo" , "i", "dlatego" , "a", "tak".

wtorek, 5 maja 2009

za bardzo

Po dniu głazowatości, kiedy nie nadawałam się kompletnie do niczego, spełniło się marzenie chodzenia po drzewach. Ba! Nawet lepiej! Kolorowa wata cukrowa, bańki mydlane, leżenie na trawie, zdjęcia. Bez Przyjaciółek byłabym nikim.


Bo kiedy w coś się angażuję, robię to całą sobą i wtedy jest mało rzeczy niemożliwych dla mnie. Nienawidzę się za to, że właściwie nie mam stanów pośrednich i tak mało potrzeba mi do szczęścia. Moje naiwność i nadzieja nie znają granic. Po prostu kretyńsko wierzę, że jednak każdy człowiek jest dobry (mimo że nie lubię ludzi, drażnią mnie), że nie ma powodów, żeby mnie oszukiwać. Ta chora chęć pomocy wszystkim za wszelką cenę nawet wbrew ich woli, na siłę, dla ich dobra.
I nie, nie będę już sobie obiecywać, po raz kolejny, że tym razem utrzymam stan "boskości" - znieczulicy, zimna, stonowania, wyrafinowania, oschłej uprzejmości i nie przeżywania za bardzo - nie, nie obiecam sobie tego, bo to nie ma sensu, te eksperymenty najzwyczajniej w świecie nie wychodzą. Nienawidzę się za to, że nie potrafię się zmienić.
Proszę się nie łudzić, nie jestem taka dobra i kochana. Jestem egoistyczną altruistką empatką. Nie ma ludzi bezinteresownych. Dobro również zawsze wynika z egoizmu, udowodniłam to już wielu osobom. Sad but true. I nie ma czego się wstydzić. "Nie myśl, że to jest takie bezinteresowne. Kocham cię, bo chcę i potrzebuję być kochany" usłyszałam kiedyś od Kogoś, Kogo szumnie nazywam (a raczej myślę ) Miłością Mojego Życia. Tak, kiedy czegoś potrzebujemy, jesteśmy w stanie dużo zrobić, gorzej kiedy przestajemy tego chcieć... On przestał potrzebować. Nieważne. "Ludzie się po prostu rozstają". To prawda.
Ale to nic dostanę po raz kolejny po moim, ponoć zgrabnym, tyłku. Poboli. Przestanie. "... Music is the healer No matter who you are No matter who you are...". Ale jak zwykle "trochę" nerwów mnie zje. Chyba już jestem od tego uzależniona - od silnych nastrojów i przeżywania. Zbytnie otwarcie na ludzi i szczerość to olbrzymie, paskudne skutki uboczne.

Mike Oldfield - Tubular bells. Wciąż i wciąż. Uwielbiam. Bo jak już się do czegoś przyczepię, to koniec. Męczę dopóki mi się nie znudzi. Odnosi się to też do ludzi.


Jutro w końcu jadę zobaczyć to cholerne studio i zapoznać się ze światłami. Odechciewa mi się tego wszystkiego. Jeszcze czeka mnie gonitwa za strojami, po dodatki. Tak łatwo zabić pasję.

sobota, 2 maja 2009

zielono

... bo marzy mi się dzień na grubym konarze, w koronie drzewa. Z książką, spokojem. Wiatr odbierany włosami, zapachy, dźwięki - upojenie do granic. I w końcu cisza, gdzieś tam pod czaszką, w "moim świecie". Pustelnia. Utopia.
Słońce już chyba mnie nie regeneruje. Chciałabym powiedzieć, że dam radę i pewnie dam. Tylko co z tego?
Nie potrafię się zmienić i chwilami nienawidze się za to, dlatego uciekłam tutaj. Poprzednie miejsce zostaje, za dużo tam mnie w końcu.
"... jest super, jest super, więc o co ci chodzi? ..."