poniedziałek, 1 marca 2010

marzec

Strach przed mówieniem wszystkiego głośno.
Kiedyś chciałabym się go pozbyć i po prostu mieć znowu pewność, że będzie dobrze i nie bać się w to uwierzyć.

Bo to co dobre, szybko się kończy... Niestety to prawda.

Być w końcu dla siebie, nie dla innych. To irracjonalne, że to takie trudne.

niedziela, 11 października 2009

www.stacjakultura.pl

http://stacjakultura.pl/  Poczuj pociąg do kultury!!!


Portal ze świeżym spojrzeniem na sztukę i problemy społeczne. Recencje muzyczne, książek, przedstawień teatralnych, felietony, poezje, portal społecznościowy, dyskusje, fora, zdjęcia, pliki, możliwość założenia bloga, świetna komunikacja wewnątrzredakcyjna a to wszystko w niebanalnej, oryginalnej oprawie, tego jeszcze nie było! Masz coś do powiedzenia, szukasz ciekawych tekstów i informacji na wiele tematów, jesteś człowiekiem inteligentnym? Dołącz do nas i twórz z nami portal Stacja Kultura!!! 


sobota, 15 sierpnia 2009

nie-bajka

Wakacje mają to do siebie, że zazwyczaj pozwalam sobie na więcej. Więcej imprez, więcej, więcej alkoholu, więcej lenistwa, więcej jedzenia... Przez to ostatnie muszę się za siebie ostro zabrać, bo odkryłam, że mam brzuch. Tak proszę państwa, to zadziwiające odkrycie. Brzuch istnieje i niestety miewa się całkiem nieźle. Niby nie jest tak tragicznie, jednak kiedy przebywa się z (foto)modelkami, sprawy zaczynają wyglądać nieco inaczej. Dlatego właśnie postanowiłam przejść na dietę - zrezygnować z fastfoodów, chipsów, cukru, słodyczy, duzych posiłków; a do tego ćwiczenia. Z tym troszę gorzej, ale dam radę. Przytycie jest jednak dobrym pretekstem do drobnych zakupów.

Jestem stara krowa, a z lubością i rozmarzeniem oglądam stare bajki Disney'a na zmianę z kolejnymi odcinkami Grey's Anatomy. Kopciuszek, Mała Syrenka, Śpiąca Królewna, Dzwonnik z Notre Dame. Tak, wiem - to straszne. Chodzę i nucę piosenki z filmów.

Zdecydowane nieprzystosowanie do życia. To nie moja bajka.

czwartek, 4 czerwca 2009

studiowanie - sesyjnie

W sumie lubię ten sesyjny nastrój. Chwile integracji wśród ludzi z roku, wspólna nauka, wymiana notatek, siedzenie i konsultowanie, narzekanie do późna, wręcz do rana na gg. Zarywając noc przed egzaminem, czuję się w końcu jak studentka. Puste kubki po kawie i zielonej herbacie. Wszędzie dokoła mnie na podłodze kartki z notatkami. Na ziemi uczy się chyba najwygodniej, wszystko może być pod ręką. Naukowy nieład. Za 5 godzin zadzwoni budzik, ciekawe jak bardzo te nieprzespane minuty będą się zmniejszać. A przecież mamy jeszcze powtórzyć z kolegą na gg pytania do testu z prawa, ale to dopiero, kiedy skończy pisać recenzję i syntezę tekstów z psychologii. 

Udaję, że się uczę. I tak nie mogę się skupić. Zmęczenie, kręgosłup i inne sprawy dają już o sobie znać.
Niech już będzie po wszystkim.

sobota, 30 maja 2009

wszyscy mają sesje, mam i ja

Jest kilka rodzajów sesji. Fotograficzna. Studencka. Terapeutyczna. RPG. Jam Session. Tabletki z kofeiną, na koncentrację, wspomagające proces uczenia - 'Sesja'.  Jeszcze jakieś?

Przetarte spodnie, podkoszulek, za duża bluza, brak makijażu - bo akurat do tej sesji nie muszę dobrze wyglądać. Bo to ten najgorszy, nieprzyjemny rodzaj sesji - na studiach. Ale też się staram, tylko inaczej. Bo to już ostatnia sesja, przynajmniej na tej uczelni.
Nocne/poranne dyskusje. Kiedy kładłam się spać, było już jasno... 
Ostanio w czasie deszczu, ulewy mam ochotę na spacer. Po prostu iść, uśmiechać się, nawet milczeć, ale moknąć. Ale z kimś. Bo samej nie jest tak... tak... miło, nierzeczywiście. Tak, zdecydowanie najlepiej moknie się z kimś. 

Coś mnie trafi... i wszyscy będziemy mieli spokój conajmniej w jedenj kwestii. 

sobota, 23 maja 2009

zielona


I było chodzenie po drzewach, bańki mydlane, zielona trawa, stokrotki - cudowna beztroska. Uwielbiam deszcz. Tylko wiatr nie dawał spokoju.

spódnica - india shop 
tunika - sh

piątek, 15 maja 2009

bez ładu

I po (środowej)sesji w stylu lat 20tych. Nie napracowałam się dużo, tak to jest, kiedy "szefem" jest znajomy. Wielofunkcyjna asystentka, ale świat się beze mnie nie zawali i da sobie radę. Czekam na efekty naszej pracy. Dużo kofeiny. Nawet na drugi dzień miałam wrażenie, że palce pachną mi goździkowymi Diarumami. Podejście do diety numer któryś-tam. Ciekawe ile tym razem wytrzymam. Ale po dniu spędzonym z tymi fotomodelkami, stwierdziłam, że muszę jeść mniej...

Tak właściwie nie wiem po co to wszystko...
Zbyt naiwna. Zbyt otwarta. Zbyt oderwana od rzeczywistości.

Bo cenię ludzi z pasją:
http://bubblefactory.blox.pl/html

http://aifowy.blox.pl/html